Przez tydzień musiałem korzystać z MacBooka. Przesiadka z Windows 11 była koszmarem
Czasy, kiedy ekosystem Microsoftu był przykrym przymusem, minęły bezpowrotnie. Windows 11 jest stabilnym i funkcjonalnym systemem, który wzmacnia produktywność. Dotyczy to zwłaszcza usług giganta z Redmond, które zaopatrzone są w Copilota (asystenta wspartego AI). Nic dziwnego, że przymusowe korzystanie z MacBooka, które trwało tydzień, było dla mnie prawdziwym koszmarem. Razer Balde 15 z Windows 11 […] Artykuł Przez tydzień musiałem korzystać z MacBooka. Przesiadka z Windows 11 była koszmarem pochodzi z serwisu ANDROID.COM.PL - społeczność entuzjastów technologii.


Czasy, kiedy ekosystem Microsoftu był przykrym przymusem, minęły bezpowrotnie. Windows 11 jest stabilnym i funkcjonalnym systemem, który wzmacnia produktywność. Dotyczy to zwłaszcza usług giganta z Redmond, które zaopatrzone są w Copilota (asystenta wspartego AI). Nic dziwnego, że przymusowe korzystanie z MacBooka, które trwało tydzień, było dla mnie prawdziwym koszmarem.
Spis treści
Razer Balde 15 z Windows 11 to mój set up od kilku lat
Od 2019 roku jestem szczęśliwym właścicielem laptopa Razer Blade 15. Jego kompaktowe rozmiary, smukła i solidna obudowa oraz imponujące parametry techniczne to coś, co spełniało moje oczekiwania. Jednak z urządzeniem przeszedłem naprawdę sporo irytujących perypetii. Najgorsze było to, że bateria spuchła mi w laptopie dwukrotnie. Razer stanął jednak na wysokości zadania:
Mimo wszystko lubię ten sprzęt, a zwłaszcza system operacyjny, na jakim działa (co może wywołać uśmiech na twarzach wielu czytelników) – Windows 11. Uważam, że mimo kilku błędów, system jest bardzo funkcjonalny i dzięki niemu jestem w stanie zrobić wiele czynności bardzo szybko. Większość z nowych funkcji – które pojawiają się z reguły raz na rok, bardzo mi się przydaje – zwłaszcza te wsparte przez AI. Możliwości Windows 11 doceniłem jeszcze bardziej, gdy musiałem oddać laptopa na kilka dni i pożyczyłem MacBooka do codziennej pracy. To był prawdziwy koszmar.
Zobacz też: Najlepszy laptop dla ucznia
Przez tydzień musiałem korzystać z MacBooka – to był koszmar
Pages to droga przez mękę
Pierwszym wyzwaniem na MacBooku było korzystanie z podstawowego pakietu biurowego na macOS. Tak, wiem, że można też tu zainstalować Microsoft 365, niestety mój pakiet był wykorzystany przez maksymalną liczbę urządzeń. Pozostawało mi zatem korzystanie z Pages, który jest aplikacją naprawdę paskudną. Najbardziej irytowało mnie ustawianie czcionek, ich wielkości czy kolorów. Nie wspominam już o bardziej zaawansowanych czynnościach, jak dostosowanie parametrów dokumentu, edycję tabel czy brak narzędzi do wstawiania „graficznych rysunków” typu SmartArt.
Dla kogoś to bardzo dużo pisze w Microsoft 365, przejście na jakikolwiek konkurencyjny lub podobny program może być naprawdę traumatyczne. Miło, że Apple ma jakąś alternatywę, ale jak miałbym jej używać dwa tygodnie, to dostałbym przewlekłej nerwicy. Nie wspominam już o totalnym braku wsparcia przez sztuczną inteligencję, które staje się tu przykrym standardem dla wielu aplikacji i usług.
Nie pograłem
Na MacBooku nie za bardzo mogłem też pograć w moje ulubione gry. Co prawda mój faworyt w postaci Civilization 6 jest dostępny na macOS ze wszystkimi dodatkami, to jednak gra multiplayer z moim bratem (który ma Windows 11) odpada z uwagi na problem z synchronizacją.
Nie mogłem za to w ogóle pograć w strategię Infection Free Zone, wydaną w formule Early Acces, gdzie próbuję przetrwać w moim mieście atak zombie. Nie działa też tu popularny city-builder Cities: Skylines II. Nie zagram też w niedawno przerobioną strategię Age of Mythology: Retold. macOS jest naprawdę fatalny do grania i nic nie wskazuje na to, aby to się zmieniło w przyszłości.
Edycja zdjęć problemowa
Problematyczna też jest edycja zdjęć. Chociażby w celu zamieszczenia fotografii na Android.com.pl często używam najprostszego narzędzia, jakim jest Paint na Windows 11. Niestety w macOS jego alternatywą jest Podgląd. Jeżeli chodzi o obsługę programów do edycji zdjęć, to jestem absolutnym nowicjuszem. Korzystanie ze wbudowanej aplikacji na MacBooku było bardzo nieintuicyjne. Jak już mi się wydawało, że coś „ogarnąłem”, to po ponownym uruchomieniu programu zapominałem, jak tę samą czynność się robiło.
Usługi Apple bez sztucznej inteligencji
Czy to już zbytnie czepianie się? Zdecydowanie nie! Idę z duchem czasu i bardzo chętnie korzystam z narzędzi sztucznej inteligencji, które ułatwiają generowania dokumentów, wyszukiwanie informacji czy ich podsumowywanie – zarówno w formie tekstowej jak i głosowej. W Windows 11 AI zaczyna czaić się w naprawdę wielu aplikacjach – przeglądarce Edge, pakiecie biurowym czy wyszukiwarce Bing. Za każdym razem mogę więc w wygodny sposób po nią sięgnąć.
Z uwagi na to, że MacBook, z którego korzystałem, był pożyczony i nie chciałem instalować dodatkowych programów (między innymi dlatego, aby nie robić tu bałaganu), byłem skazany na usługi Apple. Gdzie tu jest tak szumnie zapowiadane Apple Intelligence? Jestem w szoku, że po 2,5 roku od debiutu ChatGPT, firma z Cupertino nadal jest mocno w tyle w tym obszarze. To naprawdę duża dysfunkcja względem konkurencji, a zwłaszcza ekosystemu Windows 11.
Nie chcę, żeby to zabrzmiało zbyt „fanboysko” – nie robię tu laurki dla Microsoftu i jego systemu. Jednak pomimo kilku wad, jest on zdecydowanie bardziej funkcjonalny od macOS, z którym nie chciałbym więcej obcować.
Źródło: opracowanie własne. Zdjęcie otwierające: Jolanta Szczepaniak / Android.com.pl
Część odnośników to linki afiliacyjne lub linki do ofert naszych partnerów. Po kliknięciu możesz zapoznać się z ceną i dostępnością wybranego przez nas produktu – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz niezależność zespołu redakcyjnego.
Artykuł Przez tydzień musiałem korzystać z MacBooka. Przesiadka z Windows 11 była koszmarem pochodzi z serwisu ANDROID.COM.PL - społeczność entuzjastów technologii.